… i sam na niej zarabiaj” (w domyśle – wielkie pieniądze).
Takie obietnice pojawiają się w coraz liczniejszych wydawnictwach self – publishingowych. Ludzie w to wierzą, a więc piszą, wysyłają przez Internet tekst, który jest automatycznie łamany, a nowoczesna drukarka cyfrowa „wypluwa” gotową, oprawioną książkę (za odpowiednią opłatą oczywiście). I tu bardzo często następuje rozczarowanie. Bo jakoś obiecanego sukcesu nie widać.
Stale powraca w dyskusjach temat „festiwalizacji” kultury. Trudno nie przyznać, że namnożyło się nam wszelakich festiwali, od muzyki poważnej poprzez literaturę, po pierogi, ale i tak pozostajemy w tym względzie daleko w tyle za Anglią czy Francją…